1.12.2015

„Czy znowu zejdą się kiedy oboje, ażeby powiedzieć sobie cały sekret o kamizelce?…” - Bolesław Prus, "Kamizelka"

W piątek nauczyciel zadał naszej klasie nową "lekturę". Ujmuję słowo to w cudzysłów, gdyż jest to nowelka licząca zaledwie siedem stron. Napisał ją Bolesław Prus, a jej tytuł to "Kamizelka".

Autor nowelki, którą jest moja lektura. Naprawdę nazywał się Aleksander Głowacki i pochodził z Hrubieszowa. Tworzył w okresie pozytywizmu. Poznając pozytywizm na poprzednich lekcjach stwierdziłam, iż jest najciekawszą do tej pory epoką.

Pytając mamy, czy czytała "Kamizelkę", ta odpowiedziała "tak" i dodała, że płakała przy niej. Razem z mamą mamy niezwykle podobny gust literacki, dlatego pomyślałam, że ta książka wzruszy i mnie. Tak się nie stało. Fakt, faktem, nowelka jest smutna, aczkolwiek narrator opowiada wszystko z niezwykłą lekkością i trzeba chwilę pomyśleć zanim zrozumie się treść.

Tożsamość narratora nie jest do końca znana. Wiemy o nim jedynie tyle, iż jest sąsiadem głównych bohaterów. Kochające się małżeństwo, właśnie ta dwójka jest w centrum wydarzeń. Mąż choruje, a żona o niego dba i mocno go kocha. Mężczyzna nosi tytułową kamizelkę.



 "Przód spłowiały, a tył przetarty. Dużo plam, brak guzików, na brzegu dziurka, wypalona zapewne papierosem. Ale najciekawsze w niej są ściągacze. Ten, na którym znajduje się sprzączka, jest skrócony i przyszyty do kamizelki wcale nie po krawiecku, a ten drugi, prawie na całej długości, jest pokłuty zębami sprzączki". 


Choroba rozpoczyna się przechodzonym dawno zapaleniem płuc oraz krwotokiem z nosa. Stan mężczyzny z dnia na dzień się pogarsza, a ten zauważa to dopiero gdy jego kamizelka zaczyna być luźna. 

"— Dziwić się tu — mówił nieraz, patrząc w lustro — dziwić się tu, że ja nie mam
sił. Ależ jak wyglądam!…
— No, twarz zawsze łatwo się zmienia — wtrąciła żona.
— Prawda, tylko że ja i w sobie chudnę…"

 

Chcąc nie martwić żony codziennie zaciska mocniej sprzączki udając, iż jest mu lepiej. Pewnego dnia zauważa, że bezrękawnik jest za ciasny  mimo nie zaciskania pasa. Zaczyna mieć nadzieję, iż jest mu lepiej i chwali się tym żonie, przyznając się do wcześniejszych kłamstw. 

"— Mój Boże! — szeptał całując żonę po rękach — a ja myślałem, że już tak będę
chudnął do… końca. Od dwu miesięcy dziś dopiero, pierwszy raz, uwierzyłem w to, że
mogę być zdrów."


Aczkolwiek to nie koniec, zaraz po tych słowach dowiadujemy się, ze kamizelka nie była skracana tylko przez męża, ale i przez kochającą żonę, która chciała go wesprzeć.  Najprawdopodobniej kobieta zaczęła ją skracać nie wiedząc o tym, że mąż także to robi. Wtedy wszystko mogło zacząć się gdy ten zobaczył jak marnieje, jednak istnieje możliwość, iż ta wiedziała wcześniej o przekrętach męża... Na to pytanie odpowiedzi nie odnajdujemy. Już na samym początku dowiadujemy się iż małżonek umarł, jednak nie to jest ważne. Ważna jest kamizelka.
  Po przeczytaniu nowelki można ją nazwać symbolem miłości tego małżeństwa. Cała historia bowiem opiera się właśnie na niej.


Czytając zwróciłam uwagę na pewien cytat:

"Człowiek miewa w życiu takie chwile, że lubi otaczać się przedmiotami, które przypominają smutek."


Osobiście uważam go za bardzo trafny. Przecież wielu z nas w chwilach smutku, myśli o tym co mu go sprawiło! Czytamy listy, sms-y lub wiadomości od osób, które zadały nam ból. Odnajdujemy zakurzone pamiątki, dawne zdjęcia, kamienie z wycieczek do lasu, kule śnieżne z lunaparków i wiele innych... Czasami, jednak smutek przysparzają nam przedmioty. One same w sobie, aczkolwiek koło się zatacza bo wszystko co mamy ma jakąś historię. Nawet skarpety, które teraz masz na sobie są z czymś powiązane. Z czymś bardziej, lub mniej dla ciebie ważnym. Smutek jest czymś niemożliwym do pominięcia w życiu każdego z nas. Każdy z nas miewa słabsze dni, gdy nic mu się nie chce i najchętniej by się powiesił. Smutku nie wolno lekceważyć, należy sobie z nim radzić. Z pomocą przyjaciół, rodziny lub samego siebie.


Bardzo spodobała mi się "Kamizelka" i na sto procent sięgnę po więcej noweli Prusa. Polecam je każdemu, niezależnie od płci, wieku czy pochodzenia. Pan Aleksander, lub Bolesław, był zapewne bardzo mądrym człowiekiem i zasługuje na docenienie. W jakiś sposób na pewno podziałała na mnie i moje podejście do życia. Zdecydowanie cytat, który zamieściłam w tytule, mogę uznać za pozytywny, mam nadzieję, że odpowiedź na niego brzmi "tak"!


Pozdrawiam
Muirrean.

Chętnych zapraszam do przeczytania lub odsłuchania :
http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/kamizelka.pdf
https://www.youtube.com/watch?v=7RGbyf_Vez8

*publikuję to aczkolwiek pierwotnie miało to zostać jedynie zadaniem domowym

3 komentarze:

  1. Napisałam taki długi komentarz i mi skasowało!
    Hej... co się dzieje? Poprzednie wpisy takie ładne, a tu sztuczny, szkolny język. Tak, dopiero teraz wyczytałam, że to zadanie domowe. Daj troszkę z siebie we wszystkim co piszesz, bo tutaj widzę notatkę encyklopedyczną.
    Nie przemawia do mnie. Sorry za hejt, ale kilka słów od siebie byłoby lepsze, bo po samym początku już nie chciało mi się czytać...
    Szczególnie, że kocham recenzje i z niecierpliwością przeczytam, co jeszcze napiszesz!
    Zasypana Książkami

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się podoba - może dlatego, że uwielbiam język polski (choć na studiach go nie mam), uwielbiam Kamizelkę i trochę tęsknię za omawianiem lektur (serio!). :)
    Poza tym świetna powtórka do matury np. :)
    Propsy!
    CanBe.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowelki są o tyle dobre, co krótkie. Jak są dobre, to pozostawiają po sobie chęć na więcej, a jak są złe... to przynajmniej szybko się kończą ;)

    OdpowiedzUsuń